Wołowina droga, ale czy Polacy kupują?
Wołowina w Polsce nadal nie jest mięsem pierwszego wyboru – wygrywa drób i wieprzowina. Jednak sytuacja powoli się zmienia. Coraz więcej konsumentów szuka mięsa lepszej jakości, produktów „od rolnika”, czyli żywności bezpośrednio z gospodarstwa. W praktyce oznacza to, że choć popyt na wołowinę nie jest masowy, to klienci są skłonni zapłacić więcej za sprawdzone źródło i jakość. Szczególnie dotyczy to większych miast i sprzedaży „z polecenia”. Dla rolnika oznacza to jedno – łatwiej sprzedać mniej, ale drożej.
RHD – szansa na wyższy zarobek
Rolniczy Handel Detaliczny daje możliwość sprzedaży mięsa z pominięciem pośredników. To właśnie tutaj pojawia się największa różnica w opłacalności. W klasycznej sprzedaży rolnik sprzedaje żywiec, a cenę dyktuje rynek i skupy. W RHD rolnik sprzedaje gotowy produkt (np. porcjowaną wołowinę), przy tym sam ustala cenę i może zarobić znacznie więcej na jednej sztuce. W praktyce wielu gospodarzy wskazuje, że marża na sprzedaży bezpośredniej jest wyraźnie wyższa, choć wymaga większego zaangażowania.
Czy trudno prowadzić RHD z wołowiną?
To jeden z najczęstszych powodów, dla których rolnicy się wahają. RHD w przypadku mięsa wiąże się z dodatkowymi wymaganiami, jak:
- konieczność spełnienia wymogów sanitarnych,
- współpraca z zatwierdzoną rzeźnią,
- odpowiednie warunki przechowywania i transportu,
- prowadzenie dokumentacji sprzedaży.
Dla wielu gospodarstw barierą jest również brak infrastruktury (chłodnie, pomieszczenia), czy czas potrzebny na obsługę klientów i sprzedaż. Z drugiej strony – przepisy dotyczące RHD zostały w ostatnich latach uproszczone, a skala działalności może być dopasowana do możliwości gospodarstwa.
Czy to się opłaca?
RHD z wołowiną może być opłacalny, jeśli rolnik ma dostęp do klientów (lokalnych lub w mieście), do tego potrafi sprzedać mięso bezpośrednio (np. przez znajomości, internet) i jest gotowy poświęcić czas na organizację sprzedaży.
Wołowina a RHD: historia rolnika
Bez pośredników, bez dużych sieci handlowych, ale z rosnącą liczbą klientów. O tym, jak wygląda sprzedaż wołowiny w ramach RHD, ile pracy to wymaga i czy naprawdę się opłaca – opowiada hodowca bydła z 30-letnim doświadczeniem – Jacek Klimza, hodowca i prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego (PZHiPBM).
RHD jako naturalny krok w rozwoju gospodarstwa
– Rolniczy Handel Detaliczny to forma sprzedaży stworzona dla rolników, którzy chcą oferować własne produkty bezpośrednio klientom – podkreśla Jacek Klimza. Jego decyzja o wejściu w RHD nie była przypadkowa. Jak podkreśla, od lat spotykał się z pytaniami od znajomych i klientów, czy mogą kupić wysokiej jakości wołowinę prosto od producenta.
– Ludzie słyszeli o dobrej wołowinie, ale nie mieli gdzie jej kupić. Gdy pojawiła się możliwość sprzedaży w tej formie, postanowiliśmy spróbować – wspomina. Dziś, po sześciu latach działalności, sprzedaż odbywa się regularnie – zazwyczaj co dwa tygodnie.
Zobacz także: RHD krok po kroku: plan działania od pomysłu do pierwszej sprzedaży!
30 lat hodowli i własne stado
Rolnik zajmuje się hodowlą bydła mięsnego od trzech dekad. W jego gospodarstwie dominują dwie rasy:
- limousine – około 100 krów matek,
- blonde d’Aquitaine – około 25 krów.
– Zaczynałem od importu jałówek cielnych. Z czasem stado się rozwinęło i dziś opieramy na nim całą produkcję – tłumaczy. Mięso sprzedawane w ramach RHD pochodzi właśnie z tych dwóch ras.
Początki nie były łatwe
Choć dziś sprzedaż działa sprawnie, początki wymagały dużego zaangażowania i nauki.
– Trzeba było nauczyć się wszystkiego: rozbioru mięsa, przygotowania zamówień, organizacji sprzedaży. Uczyłem się trochę w ubojni, trochę z internetu – przyznaje.
Z czasem proces został usprawniony, a praca stała się bardziej wydajna. Mimo to działalność w RHD nadal jest czasochłonna.
– Rozbiór, pakowanie, kontakt z klientem – to wszystko zajmuje dużo czasu, ale daje też satysfakcję.
Klienci przyszli z polecenia
Pierwsze sprzedaże nie były spektakularne.
– Na początku nie sprzedawaliśmy całej sztuki. Zastanawialiśmy się nawet, czy to ma sens – mówi rolnik.
Przełom przyszedł dzięki tzw. marketingowi szeptanemu.
– Jeden klient polecił drugiemu i tak zaczęło to działać. Dziś mamy stałych odbiorców, ale też ciągle pojawiają się nowi.
Obecnie głównymi kanałami sprzedaży jest Facebook, Google, aplikacja Food Farmer.
Sprzedaż co dwa tygodnie
W ramach RHD rolnik sprzedaje mięso praktycznie z jednej sztuki co dwa tygodnie.
– Klientami są głównie osoby prywatne, ale mamy też kilka restauracji – dodaje.
Część produkcji nadal trafia do ubojni lub do dalszej hodowli, ponieważ gospodarstwo produkuje rocznie znacznie więcej bydła, niż jest w stanie sprzedać bezpośrednio.
Ceny rosną, ale rzadko
Jak przyznaje hodowca, ceny mięsa muszą być dostosowywane do realiów rynkowych.
– Podnosimy je, ale nie często. Ostatnia zmiana była na początku roku, żeby zrównać je z cenami oferowanymi przez ubojnie – wyjaśnia.
Przykładowe ceny:
- udziec – ok. 71 zł/kg,
- antrykot i rostbef – ok. 90 zł/kg,
- polędwica – ok. 190 zł/kg.
– To musi się opłacać. Gdyby było taniej niż w skupie, nie miałoby to sensu – podkreśla.
„Czasem sami nie mamy co zjeść”
Najlepszym dowodem na rosnące zainteresowanie jest to, że mięso często sprzedaje się w całości.
– Zdarza się, że wszystko idzie do klientów i dla nas już nic nie zostaje – mówi z uśmiechem.
Jak dodaje, liczba klientów stale rośnie, choć część z nich kupuje okresowo.
– Jedni wracają regularnie, inni robią przerwy, ale co sprzedaż pojawiają się nowe osoby.
RHD się opłaca, ale wymaga pracy
Zdaniem rolnika sprzedaż bezpośrednia to dobry kierunek, ale nie dla każdego.
– To nie jest łatwy biznes. Trzeba włożyć dużo pracy i czasu, ale efekty są – podsumowuje.
Dla wielu gospodarstw RHD może być jednak szansą na zwiększenie dochodów i uniezależnienie się od pośredników.
„Chcieliśmy znaleźć klienta, który doceni jakość”. Rolnik o sprzedaży wołowiny w RHD
O doświadczeniach związanych z Rolniczym Handlem Detalicznym i sprzedażą wołowiny rozmawiamy także z Łukaszem Krupińskim z gospodarstwa Highland Beef znad Pilicy.
– Prowadzimy Rolniczy Handel Detaliczny – w tej chwili mamy około 130 sztuk bydła – są krowy mamki, jałówki i byki, czyli wszystkie grupy hodowlane – mówi rolnik.
Dlaczego RHD?
Decyzja o wejściu w sprzedaż bezpośrednią nie była przypadkowa. Kluczowa okazała się jakość produkowanego mięsa.
– Produkujemy wołowinę wysokiej jakości – zwierzęta są karmione trawą i sianem. Problem w tym, że ubojnie i przemysł mięsny nie są w stanie zapłacić więcej za taką jakość w porównaniu do standardowej wołowiny. Dlatego zdecydowaliśmy się na RHD – żeby znaleźć klienta, który to doceni – tłumaczy.
Jak dodaje, ceny oferowane bezpośrednio klientom nie odbiegają znacząco od tych sklepowych.
– Sprzedajemy mięso w cenie około 60–70 zł za kilogram. To nie są ceny wygórowane, biorąc pod uwagę jakość – podkreśla Łukasz Krupiński.
Najtrudniejszy jest początek
Prowadzenie RHD w przypadku wołowiny wymaga dobrej organizacji, szczególnie na starcie.
– Najtrudniejsze jest zgranie wszystkiego na początku – trzeba znaleźć ubojnię i przede wszystkim sprzedać całe zwierzę. To nie jest kilka kilogramów, tylko 200–300 kg mięsa, które trzeba zagospodarować – mówi rolnik.
Kluczowe okazuje się zbudowanie bazy klientów.
– Na początku było to bardzo „organiczne” – rodzina, znajomi, potem sprzedaż przez portal „Lokalny Rolnik”. Klienci spróbowali mięsa, smakowało im i zaczęli wracać. Z czasem sprzedaż rosła – dodaje.
Zobacz także: Rolnik i klient w krótkim łańcuchu dostaw. Jakie relacje zapewniają stałą sprzedaż?
Czy Polacy kupują wołowinę?
Zainteresowanie wysokiej jakości mięsem rośnie, choć barierą pozostaje cena.
– Ludzie kupują, ale przy cenie 60–70 zł za kilogram już zaczynają się zastanawiać. Jeśli ceny jeszcze wzrosną, może to być wyzwanie dla klientów – zauważa hodowca z gospodarstwa Highland Beef znad Pilicy.
Sprzedaż: internet, targi i… lokalni klienci
Gospodarstwo korzysta z różnych kanałów sprzedaży.
– Sprzedajemy przez internet, prowadzimy wysyłki, ale coraz więcej klientów mamy też lokalnie. Jeździmy na targ ekologiczny – to ważny kanał sprzedaży. Wysyłka jest dodatkiem, ale bardzo pracochłonnym – wyjaśnia.
Wiedza i umiejętności to podstawa
RHD w przypadku wołowiny wymaga nie tylko produkcji, ale też umiejętności przetwarzania mięsa.
– Jest pewien próg wejścia – trzeba mieć wiedzę o rozbiorze mięsa. My z bratem byliśmy na szkoleniach, uczyliśmy się też z książek. Rolnicy często tego nie znają, a to kluczowa umiejętność – podkreśla.
Mięso po uboju trafia do gospodarstwa w postaci półtusz, które trzeba samodzielnie rozebrać i przygotować do sprzedaży.
Restauracje? Niekoniecznie
Choć mogłoby się wydawać, że restauracje są dobrym odbiorcą, doświadczenia rolnika są inne.
– Unikamy restauracji. Oczekują stałych dostaw, rabatów, a do tego pojawiają się problemy z płatnościami. Nawet z tymi z wyższej półki mamy złe doświadczenia – przyznaje.
Klucz do sukcesu: relacje i jakość
W prowadzenie gospodarstwa zaangażowana jest także żona rolnika, która podkreśla znaczenie relacji z klientami.
– Najważniejsze w RHD jest budowanie relacji z ludźmi. To one sprawiają, że klienci wracają i widzą sens w tym, co robimy.
Jak dodaje, sprzedaż to nie tylko produkt, ale także zaufanie.
– Mamy wielu stałych klientów, którzy kupują od lat. Wiedzą, że robimy to dobrze i chcą wracać. U nas drzwi są zawsze otwarte – każdy może przyjechać, zobaczyć gospodarstwo i zwierzęta. Klienci wiedzą, za co płacą – podkreśla.
Rolnik podsumowuje krótko:
– W RHD najważniejsze są dwie rzeczy: jakość produktu i obsługa klienta. Bez tego trudno mówić o sukcesie.
fot. otwarcia: Canva AI
