StoryEditor

Fuzarioza jest już w zbożach. Z T1 można już ruszać

Fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła jest tej wiosny widoczna na plantacjach zbóż w wielu regionach kraju, dlatego zabiegu T1 nie warto odkładać zbyt długo. Jednocześnie przy chłodzie, przymrozkach i stresie roślin nie ma sensu przyspieszać oprysku na siłę — termin trzeba oprzeć na lustracji pola i stabilizacji warunków.

25.04.2026., 11:00h

Choć w wielu regionach Polski panuje niedobór opadów, choroby podstawy źdźbła są obecne na plantacjach zbóż. Jak podkreśla Marcin Bystroński z Innvigo, pierwszy zabieg fungicydowy trzeba oprzeć przede wszystkim na ochronie podstawy źdźbła, m.in. przed fuzariozą, ale przy niskich temperaturach nie warto zbyt mocno przyspieszać zarówno T1, jak i regulacji wzrostu.

Fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła obecna niemal w całym kraju

Tegoroczna wiosna jest bardzo zróżnicowana pod względem opadów. W części regionów wciąż jest sucho, podczas gdy lokalnie spadły już solidne deszcze. Zdaniem Marcina Bystrońskiego warunki pogodowe nie zmieniają jednak najważniejszego faktu: ochrona fungicydowa zbóż na starcie sezonu jest konieczna. Jak zaznacza ekspert Innvigo, na plantacjach w całym kraju wyraźnie widać objawy fuzariozy.

– Obserwuję plantacje w różnych miejscach kraju i na podstawie źdźbła obserwuję przede wszystkim fuzariozę. To wszędobylska choroba – mówi Marcin Bystroński. Ekspert dodaje, że skala porażenia zależy od odmiany i stanowiska, ale sama obecność choroby jest bardzo powszechna.

– W zasadzie nie widziałem pola, gdzie tej fuzariozy nie było, więc ten pierwszy zabieg zrobić trzeba i głównie ukierunkować się pod kątem właśnie fuzariozy – podkreśla.

Nie tylko fuzarioza. Na liściach pojawiają się też pierwsze infekcje

Choć podstawowym celem zabiegu T1 pozostaje ochrona podstawy źdźbła, plantacje nie są wolne od innych zagrożeń. Na części pól pojawiają się już pierwsze objawy mączniaka i rdzy brunatnej. Przedstawiciel Innvigo zwraca uwagę, że z daleka łan może wyglądać bardzo dobrze, ale dokładna lustracja często pokazuje dużo więcej.

– Plantacja, na której się znajdujemy z daleka wygląda bardzo zdrowo. Natomiast jeśli przyjrzymy się źdźbłom bliżej, widać objawy właśnie m.in. fuzariozy – zaznacza.

Jeśli na plantacji widać także mączniaka, warto odpowiednio dobrać substancje czynne do zabiegu.

– Zwalczanie fuzariozy nie zawsze idzie w parze ze stuprocentowym zwalczaniem np. mączniaka. Trzeba wtedy sięgnąć po np. morfolinę czy cyflufenamid – wyjaśnia ekspert.

Kiedy wykonać T1? Lepiej poczekać na stabilniejsze warunki

W praktyce wielu rolników zastanawia się, czy zabieg T1 wykonywać już w fazie końca krzewienia lub BBCH 30, zwłaszcza na później sianych plantacjach. Zdaniem Marcina Bystrońskiego, jeśli temperatury są niskie, a w prognozach pojawiają się przymrozki, lepiej nie spieszyć się z zabiegiem.

– W takiej sytuacji radziłbym bym jeszcze poczekać, bo najczęściej T1 idzie w parze z regulacją pokroju roslin, a niskie temperatury są tu niewskazane – mówi. Ekspert przypomina, że przy ochłodzeniu rozwój chorób nie będzie bardzo dynamiczny, dlatego kilka dni zwłoki nie powinno pogorszyć sytuacji na plantacji.

– W momencie, kiedy są bardzo stresujące warunki dla zbóż, czyli jest sucho i zimno, to przesuwamy ten zabieg regulacji pokroju na troszeczkę późniejszy okres – tłumaczy. I dodaje, że nawet w fazie drugiego, trzeciego kolanka, wykonanie pierwszego skracania nie jest błędem.

Jakie substancje rozważyć w T1?

Zdaniem Marcina Bystrońskiego podstawową substancją w pierwszym zabiegu przeciwko fuzariozom powinien być protiokonazol.

– Wiodącą substancją, jeżeli chodzi o fuzariozy teraz jest na pewno protiokonazol. Rozwiązaniem może być zarówno sam protiokonazol, jak i mieszanina np. z tebukonazolem. W ochronie można również uwzględnić cyprodynil oraz azoksystrobinę. Azoksystrobina ma tę zaletę, że jest to najbardziej systemiczna strobiluryna, bardzo dobrze przemieszcza się w całej roślinie i też zabezpiecza podstawę źdźbła – mówi Bystroński. Jak podkreśla, azoksystrobina może dodatkowo korzystnie wpływać na fizjologię roślin i wspierać utrzymanie zieloności łanu.

Temperatury graniczne dla zabiegu

Wiosną o skuteczności zabiegu decyduje również temperatura. Zdaniem eksperta przy stabilnych warunkach i średniej dobowej na poziomie 8–10°C można myśleć o zabiegach z udziałem strobiluryn, natomiast triazole lepiej planować przy wyższych temperaturach.

– Triazol może faktycznie stosować przy 10–12°C, ale jak już tak się troszeczkę ustabilizuje temperatura, to jak najbardziej można wykonać zabieg – zaznacza.

Jacek Daleszyński
Autor Artykułu:Jacek Daleszyński

Jacek Daleszyński – dziennikarz i redaktor zajmujący się agrotechniką i uprawą roślin rolniczych. Specjalizuje się w ochronie roślin, przede wszystkim fungicydowej i herbicydowej zbóż oraz buraka cukrowego. Pozostałe obszary jego zawodowej działalności to także odżywianie nalistne roślin oraz uprawa gleby ze szczególnym uwzględnieniem odpowiedniego dbania o strukturę gleby, zarówno w uprawie bezorkowej, jak i orkowej. Od 2012 roku jest autorem dziesiątek tekstów i reportaży o tej tematyce publikowanych głównie w miesięczniku top agrar Polska i na portalu topagrar.pl.
W pracy codziennej opiera się nie tylko na własnym doświadczeniu, ale też na opracowaniach eksperckich oraz naukowych. Kontakty z instytucjami naukowymi i rolniczymi uczelniami wyższymi jest nieodzownym elementem w pozyskiwaniu najnowszej wiedzy z zakresu agronomii. Współorganizator i prowadzący wydarzenia dla rolników, m.in. Forum Rolników i Agrobiznesu, seminariów buraczanego czy uprawowych.
Od zawsze związany z rolnictwem. Pochodzi z gospodarstwa, które prowadzi do dziś, dlatego też z Czytelnikami może dzielić się wiedzą zdobytą nie tylko w źródłach zewnętrznych, ale też na własnych polach.
Obszary specjalizacji: ochrona roślin, stosowanie fungicydów i herbicydów w zbożach i buraku cukrowym, agrotechnika i uprawa gleby.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. kwiecień 2026 12:01