Belgia gromadzi szczepionki, choć choroby jeszcze nie ma
Belgia szykuje się na możliwy pojawienie się choroby guzowatej skóry bydła (LSD). Do kraju dotarło już 200 tys. dawek szczepionki z europejskich zapasów strategicznych. To element działań zapobiegawczych, które mają pozwolić na szybką reakcję, jeśli wirus pojawi się w stadach.
Jak podaje belgijski minister rolnictwa David Clarinval, jest to „konkretny i ważny krok” w budowaniu systemu ochrony bydła przed chorobą.
Na razie szczepionki są analizowane i zatwierdzane przez instytut zdrowia publicznego Sciensano. Równolegle trwają prace nad dokumentacją, w tym ulotkami w dwóch językach. Jeśli jednak sytuacja wymknie się spod kontroli, preparaty mogą zostać użyte szybciej.
Plan był gotowy już wcześniej. Belgia chce działać szybciej niż UE
Działania nie zaczęły się teraz. Już na początku roku Belgia zdecydowała, że chce mieć własne zapasy szczepionek, niezależne od mechanizmów unijnych.
Minister Clarinval tłumaczył wtedy, że czekanie na rozwój sytuacji może być ryzykowne. „Pozwolenie na rozprzestrzenianie się choroby stwarza poważne ryzyko jej szybkiego rozprzestrzenienia się na inne gospodarstwa hodowlane” – podkreślał.
Dlatego uruchomiono procedurę zakupu szczepionek, aby, w razie potrzeby, móc działać natychmiast, bez czekania na dostawy z poziomu UE.
Choroba krąży w Europie. Przykład Francji budzi obawy
Choć w Belgii nie ma jeszcze zakażeń, wirus nie jest już odległym zagrożeniem. Guzowata choroba skóry bydła pojawiła się w Europie w 2025 roku i rozprzestrzenia się w kolejnych regionach. Jak już opisywaliśmy na naszym portalu, szczególnie niepokojąca jest sytuacja we Francji, gdzie choroba wyrządziła poważne straty w stadach. To właśnie doświadczenia sąsiadów skłoniły belgijskie władze do szybszego działania.
Ryzyko dla Polski jest niskie, ale choroby nie można lekceważyć
Do sytuacji w Europie odniósł się wcześniej lek. wet. Maciej Perzyna z SGGW. Jak podkreślał w rozmowie z naszym portalem, ryzyko zawleczenia choroby do Polski jest obecnie ograniczone. „Ryzyko oceniam jako niskie, a nawet bardzo niskie. Obrót żywymi zwierzętami między Polską a Hiszpanią jest znikomy” – wyjaśniał ekspert.
Zwracał jednak uwagę na kluczowy mechanizm szerzenia się choroby. „Naturalne szerzenie się tej choroby odbywa się za pośrednictwem owadów, które przenoszą wirusa mechanicznie, a więc na stosunkowo niewielkie odległości”.
To właśnie dlatego największe zagrożenie dotyczy regionów położonych bliżej ognisk choroby, takich jak Francja czy kraje południowej Europy. Jednak rozwój sytuacji pokazuje, że temat nie powinien być ignorowany także w innych częściach kontynentu.
Owady zwiększają ryzyko. Wraz z temperaturą rośnie zagrożenie
Wraz z nadejściem cieplejszych miesięcy rośnie także aktywność owadów gryzących, które przenoszą wirusa LSD. To jeden z głównych czynników ryzyka, na który zwracają uwagę zarówno służby weterynaryjne, jak i eksperci.
Jak wskazywał lek. wet. Maciej Perzyna, choroba ma wyraźnie sezonowy charakter. W okresie chłodnym transmisja praktycznie ustaje, natomiast w cieplejszych miesiącach warunki dla rozprzestrzeniania wirusa są znacznie lepsze. To tłumaczy, dlaczego Belgia przyspiesza przygotowania właśnie teraz – przed okresem największej aktywności wektorów.
Szczepienia to jedno, ale decyzje administracyjne też mają znaczenie
Choć szczepionki są uznawane za skuteczne narzędzie walki z chorobą, ich stosowanie nie zawsze jest prostą decyzją. Jak tłumaczył ekspert SGGW, problemem bywa nie sama choroba, ale sposób reagowania administracji: „W przypadku choroby, dla której istnieją skuteczne, tanie i bezpieczne szczepionki, opieranie zwalczania wyłącznie na wybijaniu stad budzi wątpliwości”.
Zwracał też uwagę na konsekwencje formalne. Wprowadzenie szczepień może oznaczać utratę statusu kraju wolnego od choroby, co wiąże się z ograniczeniami w handlu zwierzętami i produktami pochodzenia zwierzęcego.
Szczepionki już są. Teraz wszystko zależy od tego, co wydarzy się dalej
Belgia pokazuje, że na takie choroby nie czeka się biernie. Szczepionki są już na miejscu, choć wirusa jeszcze tam nie ma. W przypadku LSD liczy się szybka reakcja, bo wirus może rozprzestrzeniać się bardzo dynamicznie.
Jednocześnie, jak podkreślają eksperci, sama choroba, choć groźna dla produkcji, jest dobrze poznana i możliwa do opanowania. Kluczowe pozostają szybkie wykrycie, bioasekuracja i odpowiednie decyzje na poziomie administracyjnym.
Najbliższe miesiące pokażą, czy działania podjęte z wyprzedzeniem okażą się wystarczające, czy też konieczne będą kolejne decyzje, które wpłyną nie tylko na zdrowie stad, ale też na handel i funkcjonowanie rynku.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. vilt.be
