W produkcji mleka oszczędności warto szukać nie tylko w zakupach, ale również w silosie – bo to właśnie na etapie zakiszania można skutecznie chronić wartość pokarmową paszy objętościowej i budżet gospodarstwa.
Straty paszy objętościowej to realny koszt dla gospodarstwa
W gospodarstwach mlecznych pasza podstawowa pozostaje jedną z najważniejszych pozycji kosztowych i odpowiada za ok. 32% całkowitych kosztów produkcji. Tym większe znaczenie ma ograniczanie strat, które pojawiają się już na etapie fermentacji.
Nieprawidłowy przebieg zakiszania może prowadzić do rozwoju pleśni oraz bakterii wytwarzających kwas masłowy, a w konsekwencji do obniżenia wartości pokarmowej paszy. Z perspektywy ekonomiki gospodarstwa oznacza to podwójną stratę: ubytek części wyprodukowanego plonu oraz spadek jakości żywienia stada.
Z danych własnych firmy Josera wynika, że całkowity koszt wyprodukowania 1 hektara kukurydzy na kiszonkę wynosi ok. 8 370,96 zł. Przy 10-procentowych stratach wynikających z psucia się materiału oznacza to bezpośrednią stratę przekraczającą 830 zł na każdym hektarze.
Do tego dochodzą skutki pośrednie:
- niższa smakowitość kiszonki,
- słabsze pobranie paszy, a w konsekwencji gorsza wydajność,
- większa potrzeba uzupełniania dawki dodatkowymi paszami,
- ryzyko pogorszenia zdrowia zwierząt, co może prowadzić do dodatkowych wydatków na leczenie weterynaryjne i dalszego spadku wydajności.
Dobra fermentacja to mniej strat i większa przewidywalność
W praktyce o opłacalności produkcji mleka decyduje nie tylko wielkość zbioru, ale także to, jak dobrze uda się zabezpieczyć paszę w silosie. Właśnie tutaj istotną rolę odgrywają dodatki kiszonkarskie.
Preparaty oparte na odpowiednio dobranych szczepach bakterii homo- i heterofermentatywnych wspierają prawidłowy przebieg fermentacji. Pomagają szybciej obniżyć pH, ograniczyć rozwój niepożądanych mikroorganizmów i zmniejszyć straty składników pokarmowych. To szczególnie ważne z punktu widzenia zachowania energii, białka oraz stabilności tlenowej paszy po otwarciu silosu.
W efekcie gospodarstwo może lepiej wykorzystać własną bazę paszową, ograniczyć ryzyko psucia się kiszonki i zmniejszyć presję na zakup dodatkowych komponentów żywieniowych.
Oszczędności nie polegają tylko na cięciu wydatków
W obecnej sytuacji rynkowej wielu producentów mleka ostrożnie podchodzi do każdego wydatku. Warto jednak pamiętać, że nie każda oszczędność rzeczywiście poprawia wynik ekonomiczny gospodarstwa. W przypadku kiszonki większe znaczenie niż ograniczanie nakładów ma ochrona tego, co już zostało wyprodukowane.
Zastosowanie profesjonalnych zakiszaczy w kiszonce z kukurydzy lub traw może przełożyć się na ograniczenie strat suchej masy, lepszą stabilność paszy i bardziej przewidywalne żywienie stada. W dłuższej perspektywie oznacza to nie tylko lepsze wykorzystanie paszy objętościowej, ale również wsparcie wydajności mlecznej i zdrowia krów.
Komentarz ekspertki
– W obecnych realiach rolnicy bardzo uważnie analizują każdą pozycję kosztową, dlatego coraz częściej szukają oszczędności tam, gdzie wcześniej straty były traktowane jako nieuniknione. Tymczasem dobra kiszonka to podstawa opłacalnej produkcji mleka. Jeśli na etapie zakiszania uda się ograniczyć straty i lepiej zabezpieczyć wartość paszy, gospodarstwo zyskuje nie tylko lepsze żywienie stada, ale także większą przewidywalność kosztów – mówi Malwina Murawska, ekspertka z firmy Josera.
– W praktyce oszczędzanie na jakości paszy podstawowej często okazuje się oszczędnością pozorną. Lepiej zapobiegać stratom w silosie, niż później kompensować je dodatkowymi zakupami lub mierzyć się ze spadkiem pobrania i wydajności – dodaje ekspertka.
Opracowano na podstawie materiału prasowego firmy Josera.
