Badacze porównali gospodarstwa prowadzące hodowlę trzody chlewnej z Polski, Danii, Francji i Hiszpanii. Nie sprawdzali jednak, kto zarabiał najwięcej ani ile kosztowało wyprodukowanie kilograma żywca. Analizowali, jak dobrze gospodarstwa wykorzystywały dostępne zasoby: paszę, pracę, stado, budynki, maszyny i pozostałe nakłady.
Wyniki prowadzą do ważnego wniosku. Polscy producenci sprawnie radzili sobie z bieżącą produkcją, ale działali w warunkach, które ograniczały ich możliwości w dłuższej perspektywie.
Zozbacz: ASF w kolejnym gospodarstwie. Zlikwidowano 231 świń
Efektywność produkcji świń to nie to samo co opłacalność
Badanie pt. „Decomposing technical efficiency in European pig farming” opublikowało czasopismo „Humanities and Social Sciences Communications”. Zespół naukowy wykorzystał dane unijnej sieci rachunkowości rolnej FADN z lat 2010–2015.
Analiza obejmowała gospodarstwa wyspecjalizowane, w których produkcja świń odpowiadała za co najmniej 80% wartości produkcji. Wyników nie można więc automatycznie odnosić do wszystkich gospodarstw w Polsce ani przedstawiać jako obrazu obecnej sytuacji.
Naukowcy rozdzielili dwa rodzaje efektywności. Pierwszy pokazuje, jak rolnik radzi sobie z bieżącym prowadzeniem produkcji. Drugi dotyczy bardziej trwałych warunków, takich jak skala gospodarstwa, dostępna technologia i sposób organizacji produkcji.
Efektywność nie oznacza jednak opłacalności. Gospodarstwo może bardzo dobrze wykorzystywać paszę, pracę i budynki, a mimo to osiągać słaby wynik finansowy z powodu drogich prosiąt, niskiej ceny żywca, kosztów energii czy niekorzystnych warunków sprzedaży. Badanie mierzyło sprawność produkcji, a nie dochód rolnika.
Polscy rolnicy dobrze wykorzystywali to, co mieli
W polskich gospodarstwach sprawność bieżącej produkcji naukowcy oszacowali średnio na 92,7%. Oznacza to, że rolnicy znajdowali się blisko najlepszego wyniku, jaki mogli osiągnąć przy dostępnych zasobach i krajowych warunkach.
Wyraźnie słabszy okazał się wynik dotyczący długoterminowych warunków prowadzenia produkcji. Dla Polski wyniósł 81%. To właśnie tutaj badacze znaleźli większą przestrzeń do poprawy.
W uproszczeniu: problemem nie było przede wszystkim to, jak rolnik na co dzień prowadził chlewnię. Większe znaczenie miały ograniczenia, których nie da się usunąć jedną decyzją — poziom technologii, skala ekonomiczna, organizacja sprzedaży i pozycja gospodarstwa rolnego w całym łańcuchu produkcji.
Autorzy porównali również możliwości technologiczne czterech krajów. Z ich obliczeń wynika, że polscy producenci dobrze wykorzystywali rozwiązania dostępne w kraju, ale sam ich poziom pozostawał około 10% poniżej najlepszego wspólnego punktu odniesienia.
Szczegółowy opis modelu, próby i wszystkich wyników można znaleźć w pełnej publikacji naukowej.
Pasze są ważne, ale nie wystarczy wydać na nie więcej
Spośród badanych nakładów pasze miały w Polsce największy związek z wartością produkcji. Nie oznacza to jednak, że zwiększenie wydatków na żywienie automatycznie poprawi dochód gospodarstwa. Model nie uwzględniał pełnego rachunku opłacalności ani zmiennych cen pasz i żywca.
Badanie wskazało również, że gospodarstwa należące do średnich i dużych klas ekonomicznych osiągały lepsze długoterminowe wyniki niż gospodarstwa małe. Nie jest to jednak dowód, że każde gospodarstwo powinno zwiększać stado.
Większa produkcja może pozwalać lepiej wykorzystać budynki, sprzęt i pracę, ale wymaga także kapitału. Zwiększa ponadto skutki ewentualnego spadku cen, chorób i problemów ze sprzedażą. Sama skala nie gwarantuje więc opłacalności.
Co ważne, w przypadku Polski naukowcy nie znaleźli wyraźnego potwierdzenia, że główna luka wynikała z bieżącego zarządzania gospodarstwem. Choć w abstrakcie publikacji pojawiła się odmienna sugestia, przedstawione tabele i końcowe wnioski wskazują przede wszystkim na ograniczenia długoterminowe. Wydawca zaznacza, że jest to wersja przed ostateczną redakcją.
Czy grupy producentów świń mogą pomóc?
Kierunek związany ze współpracą rozwija nowsze polskie badanie. Łukasz Kryszak, Jakub Staniszewski i Katarzyna Smędzik-Ambroży przeanalizowali ponad 7 tys. obserwacji gospodarstw z lat 2016–2023. Wyniki przedstawili w artykule „Horizontal integration, production systems and technical efficiency in pork production”, opublikowanym w czasopiśmie „Agricultural and Food Economics”.
Badacze uwzględnili zarówno gospodarstwa wyspecjalizowane, jak i mieszane ze znaczącą produkcją świń. Porównali również tucz w cyklu otwartym, oparty na zakupie prosiąt, z produkcją w cyklu zamkniętym, w której gospodarstwo utrzymuje także lochy i odchowuje własne prosięta.
Po uwzględnieniu obserwowalnych różnic członkostwo w grupie producentów wiązało się z wynikiem efektywności wyższym średnio o 2,2%. Związek ten był szczególnie widoczny w gospodarstwach działających w cyklu zamkniętym.
Taka produkcja obejmuje więcej etapów i wymaga szerszej wiedzy. Grupa może ułatwiać wspólne zakupy, dostęp do doradztwa oraz sprzedaż większych i bardziej wyrównanych partii zwierząt. Może też wzmacniać pozycję rolnika podczas rozmów z dostawcami i odbiorcami.
Przeczytaj również: "Pomijam pośredników". Rolnik pokazuje, na czym dziś można zrobić dobry biznes
Wynik nie dowodzi jednak, że samo zapisanie się do grupy automatycznie poprawi efektywność. Członkowie grup stanowili tylko około 3,5% obserwowanych gospodarstw. Niewykluczone też, że częściej dołączały do nich gospodarstwa większe lub już wcześniej lepiej zorganizowane. Autorzy mówią więc o wyraźnym związku, a nie o pewnym skutku członkostwa. Szczegóły obliczeń i ograniczenia analizy można sprawdzić w pełnym tekście badania.
Gospodarstw ze świniami ubywa, ale stada się koncentrują
Międzynarodowe badanie opisuje gospodarstwa z lat 2010–2015. Późniejsze dane GUS pokazują, że w kolejnych latach polska produkcja świń nadal szybko się przeobrażała. W czerwcu 2023 roku świnie utrzymywało 51,4 tys. gospodarstw, podczas gdy trzy lata wcześniej było ich 85,1 tys. szt. Oznacza to spadek o niemal 40%.
Najnowszy oficjalny punkt odniesienia przynosi publikacja GUS wydana w lipcu 2026 roku. Przygotowując badanie pogłowia świń w 2025 roku, urząd wskazał około 47,9 tys. indywidualnych gospodarstw, które według dostępnych danych utrzymywały trzodę chlewną. GUS ustalił tę liczbę na potrzeby innego badania niż to przeprowadzone w 2023 roku, dlatego obu wartości nie można porównywać jeden do jednego. Nowsza informacja pokazuje jednak obecną skalę populacji gospodarstw, na której urząd oparł badanie pogłowia.
Jednocześnie coraz większa część zwierząt trafia do większych stad. W 2023 roku 84,6% krajowego pogłowia świń znajdowało się w gospodarstwach utrzymujących co najmniej 200 sztuk.
Najnowsze dane pokazują również niewielkie odbicie samego pogłowia. Według GUS w grudniu 2025 roku w Polsce znajdowało się 9,225 mln świń, o 1,6% więcej niż rok wcześniej. Nie zmienia to jednak szerszego obrazu: produkcję prowadzi znacznie mniej gospodarstw niż jeszcze kilka lat temu, a zwierzęta skupiają się w większych stadach.
Polska branża staje się więc mniej rozdrobniona pod względem wielkości stad. Nadal może jednak pozostawać rozdrobniona organizacyjnie. Wielu producentów występuje osobno wobec znacznie większych dostawców pasz i prosiąt, pośredników oraz zakładów mięsnych.
Sama sprawność gospodarstwa nie wystarczy
Badania pokazują, że polscy producenci potrafią dobrze wykorzystywać dostępne zasoby, ale o wyniku gospodarstwa decydują również ceny, koszty, poziom technologii i pozycja wobec odbiorców. Współpraca w grupie producentów może być jednym ze sposobów jej wzmocnienia, lecz nie stanowi rozwiązania odpowiedniego dla każdego gospodarstwa. Sprawne prowadzenie chlewni jest ważne, ale samo nie gwarantuje stabilnego dochodu.
Oprac. Maria Khamiuk
