Pochodząca z Podkarpacia europosłanka KO Elżbieta Łukacijewska (w PE należy do Europejskiej Partii Ludowej) w rozmowie z top agrar Polska uspokaja jednak, że proces akcesyjny będzie długi, a Ukraina będzie musiała spełnić wszystkie unijne standardy.
Jednocześnie opowiada się za utrzymaniem ograniczeń dotyczących importu ukraińskiego zboża do Polski.
Rolnictwo będzie jednym z najtrudniejszych tematów
Rozpoczęcie w czerwcu negocjacji akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską otworzyło nowy etap w relacjach między Brukselą a Kijowem. Nie oznacza to jednak szybkiego członkostwa.
Proces akcesyjny obejmuje dziesiątki obszarów negocjacyjnych, a każdy z nich wymaga dostosowania krajowych przepisów do prawa unijnego.
Jednym z najbardziej skomplikowanych rozdziałów będzie rolnictwo. Ukraina należy bowiem do największych producentów żywności na świecie. Dysponuje blisko 41 mln hektarów gruntów rolnych, a przed wybuchem wojny była jednym z największych eksporterów zbóż, kukurydzy i oleju słonecznikowego.
Nic więc dziwnego, że wśród polskich rolników pojawiają się pytania o przyszłą konkurencję na wspólnym rynku.
Ukraińców czeka bardzo długa droga
Zdaniem europosłanki Elżbiety Łukacijewskiej obawy o szybkie wejście Ukrainy do Unii Europejskiej są dziś przesadzone.
– Ja chcę uspokoić, bo ta droga Ukrainy na pewno będzie bardzo, bardzo długa – podkreśla.
Polityczka przypomina, że przed Ukrainą wciąż pozostaje zakończenie wojny, wdrożenie unijnego prawodawstwa oraz spełnienie licznych wymagań obowiązujących kraje członkowskie.
– Od rozpoczęcia tej drogi do zakończenia całego procesu to jest bardzo, bardzo długa droga – zaznacza.
Według niej pełne członkostwo Ukrainy pozostaje perspektywą wielu lat, a nie najbliższej przyszłości.
Polscy rolnicy pytają o uczciwą konkurencję
Największe obawy dotyczą różnic w kosztach produkcji oraz obowiązujących regulacjach. Rolnicy zwracają uwagę, że obecnie ukraińscy producenci funkcjonują w innych warunkach niż gospodarstwa w Unii Europejskiej.
Pytania dotyczą między innymi środków ochrony roślin, wymogów środowiskowych czy kosztów pracy.
Europosłanka przekonuje jednak, że po ewentualnym wejściu do UE nie będzie miejsca na podwójne standardy.
– Nie ma takiej możliwości, żeby stosowane były inne warunki bezpieczeństwa i produkcji żywności niż standardy unijne. Absolutnie nie ma takiej możliwości – zaznacza stanowczo.
Oznacza to, że Ukraina będzie musiała dostosować się do takich samych wymagań, jakie obowiązują dziś polskich rolników.
Czarny scenariusz? Wcale nie musi być tak źle
Mimo licznych obaw zgłaszanych przez producentów rolnych Łukacijewska podkreśla, że sama nie podziela czarnych scenariuszy dotyczących przyszłości europejskiego rolnictwa.
– Nie, ja się nie obawiam tego – mówi krótko.
Przypomina przy tym sytuację sprzed ponad dwóch dekad, kiedy do Unii Europejskiej wchodził nasz kraj.
– Pamiętam, jak Polska wchodziła do Unii Europejskiej. Te same obawy komunikowali rolnicy czy politycy z Niemiec, Francji, Belgii oraz Holandii – przypomina.
Jak zauważa, argumenty dotyczące zagrożeń związanych z rozszerzeniem UE pojawiają się praktycznie przy każdym procesie akcesyjnym.
"Są tacy, którzy chcą namieszać"
Europosłanka zwraca również uwagę, że część obaw związanych z rozszerzeniem UE może być wykorzystywana w politycznych sporach. Na antyukraińskich nastrojach korzystają także przeciwnicy obecności naszego kraju w UE.
– Często wiele nieprawdziwych informacji jest rozpowszechnianych przez tych, którzy chcą namieszać. Którzy nie do końca chcieliby nas widzieć w strukturach Unii Europejskiej – przyznaje.
Jej zdaniem wokół procesu rozszerzenia Unii Europejskiej pojawia się wiele emocji i argumentów, które nie zawsze wynikają wyłącznie z troski o przyszłość rolnictwa.
Ważna deklaracja w sprawie ukraińskiego zboża
Najbardziej konkretna deklaracja pada jednak w sprawie importu ukraińskiego zboża, który w ostatnich latach stał się jednym z głównych powodów protestów rolników w Polsce i innych krajach UE.
Łukacijewska podkreśla, że Polska nadal zabiega o skuteczne mechanizmy ochrony rynku.
– My jako Polska bardzo mocno zabiegamy o te bezpieczniki twarde, mocne, które powodują, że nasze rolnictwo jest odpowiednio chronione – tłumaczy.
Zapytana, czy obecne ograniczenia dotyczące importu ukraińskiego ziarna powinny zostać utrzymane, odpowiada jednoznacznie: – Uważam, że dalej powinno być przedłużone.
Przyszłość rolnictwa będzie zależeć od warunków negocjacji
Choć negocjacje akcesyjne Ukrainy dopiero się rozpoczynają, już dziś wiadomo, że kwestie związane z rolnictwem będą należały do najtrudniejszych elementów rozmów między Brukselą a Kijowem.
Dla polskich gospodarstw kluczowe znaczenie będzie miało zachowanie równych zasad konkurencji oraz skuteczna ochrona rynku przed zakłóceniami.
Jedno jest pewne – niezależnie od tego, kiedy Ukraina stanie się członkiem Unii Europejskiej, temat wpływu tego procesu na europejskie rolnictwo jeszcze długo będzie budził emocje wśród producentów żywności.
Krzysztof Zacharuk
