Podczas Forum Świnie w Aleksandrowie Łódzkim jednym z poruszanych tematów była skuteczność szczepień w stadach świń. Jak podkreślał Tomasz Kruppa, lekarz weterynarii i specjalista chorób trzody chlewnej, problem bardzo rzadko wynika z samej szczepionki. Znacznie częściej przyczyną jest niewłaściwe rozpoznanie sytuacji zdrowotnej w stadzie, błędy organizacyjne albo nieprawidłowe przechowywanie preparatów.
Bez diagnostyki szczepienie może nie zadziałać
Zdaniem Tomasza Kruppy pierwszym i podstawowym warunkiem skutecznego programu szczepień jest prawidłowa diagnostyka. Chodzi nie tylko o rozpoznanie jednostki chorobowej, która daje najbardziej widoczne objawy, ale też o wykrycie wszystkich czynników, które mogą osłabiać odporność zwierząt.
- Pierwszy podstawowy element to diagnostyka - mówił Kruppa.
Weterynarz zwracał uwagę, że w stadzie mogą równocześnie występować różne problemy zdrowotne, a część z nich może ograniczać skuteczność szczepień przeciwko innym chorobom.
- Jeżeli tuczniki objawowo padają na pleuropneumonię, a w stadzie krąży PRRS, to szczepienie przeciwko pleuropneumonii nie będzie skuteczne, jeśli najpierw nie zrobimy porządku z PRRS-em - podkreślał Kruppa.
To właśnie dlatego program szczepień nie powinien być kopiowany między gospodarstwami bez wcześniejszej analizy sytuacji zdrowotnej. Każde stado wymaga indywidualnej oceny.
Które szczepienia są dziś podstawą?
Choć część szczepień należy dostosować do konkretnego stada, są też takie, które dziś uznaje się za fundament profilaktyki zdrowotnej w produkcji świń.
- Dzisiaj uważa się, że nieszczepienie prosiąt przeciwko cirkowirozie to błąd w sztuce lekarskiej - podkreślał Kruppa.
Jak zaznaczał specjalista, szczepienie przeciwko cirkowirusowi jest obecnie standardem. W przypadku loch do podstawowych zabezpieczeń należą z kolei szczepienia przeciwko parwowirozie i różycy. Bardzo często w praktyce stosuje się także szczepienia przeciwko mykoplazmie i PRRS.
PRRS coraz częściej w programach szczepień
Szczepienia przeciwko PRRS jeszcze kilkanaście lat temu nie były powszechne, jednak dziś coraz częściej stanowią ważny element stabilizacji zdrowotnej stad.
- Byłem jednym z pierwszych lekarzy w Polsce, który zaczął szczepić przeciwko PRRS 10 lat temu, kiedy jeszcze szczepionki nie miały rejestracji - mówił Kruppa.
Zdaniem specjalisty dobrze dobrane szczepienie w kierunku PRRS może dawać bardzo dobre efekty produkcyjne i zdrowotne, o ile wynika z realnej potrzeby w danym stadzie.
- Zauważyłem, że to super działa i daje super efekty. Jeżeli jest taka konieczność, to bardzo gorąco to polecam - dodał lekarz weterynarii.
Łańcuch chłodniczy decyduje o wartości szczepionki
Skuteczność szczepień zależy nie tylko od decyzji, co i kiedy podać, ale również od tego, w jakich warunkach szczepionki są przechowywane i transportowane. Tomasz Kruppa podkreślał, że kluczowe znaczenie ma zachowanie łańcucha chłodniczego na każdym etapie. W dostawie z hurtowni do lecznicy najczęściej odpowiada za to wyspecjalizowany transport. Problemy częściej pojawiają się później, podczas pracy lekarza w terenie lub przechowywania preparatów na fermie.
- Jak jest upał 40 stopni, to konieczna jest porządna lodówka - podkreślał specjalista.
Jak wyjaśniał weterynarz, zwykłe chłodziarki turystyczne często nie wystarczają, szczególnie latem. W praktyce potrzebny jest sprzęt, który rzeczywiście utrzyma właściwą temperaturę nawet podczas wielogodzinnej pracy w samochodzie. Również na fermie szczepionki powinny być przechowywane w osobnej lodówce przeznaczonej wyłącznie do leków. W przeciwnym razie częste otwieranie drzwi powoduje wahania temperatury, które mogą obniżać jakość preparatu.
Jedna igła na ile sztuk?
W praktyce fermowej wiele pytań dotyczy również techniki wykonywania szczepień, w tym częstotliwości wymiany igieł. Tomasz Kruppa przyznaje, że przez pewien czas bardzo mocno promowano zasadę: jedna locha, jedna igła. Jego doświadczenia pokazują jednak, że w warunkach terenowych nie zawsze przekłada się to na wyraźne różnice w wynikach.
- Ja osobiście staram się wymieniać igłę co trzy, cztery lochy - mówił Kruppa.
Powód jest prosty: igły szybko się tępią, a wtedy powodują większy uraz tkanek i niepotrzebny ból u zwierząt. Drugim argumentem jest ryzyko mechanicznego przenoszenia patogenów pomiędzy kolejnymi sztukami. W przypadku prosiąt igły również powinny być wymieniane możliwie często.
Szczepienie to element całego systemu
Skuteczność szczepień w stadzie świń nie zależy od jednego czynnika. O powodzeniu decyduje cały system: trafna diagnostyka, właściwy dobór programu szczepień, dobra organizacja pracy, poprawny transport i przechowywanie preparatów oraz prawidłowa technika ich podawania.
Sama szczepionka nie rozwiąże problemów zdrowotnych, jeśli w stadzie funkcjonują nierozpoznane infekcje lub popełniane są podstawowe błędy techniczne. Dlatego, zanim hodowca uzna, że preparat nie działa, warto najpierw przyjrzeć się całemu procesowi jego stosowania.
