Top Agrar Polska tematem współwłasności ułamkowej siedlisk gospodarstw rolnych na Ziemiach Odzyskanych zajmuje się od kilku lat. Jak się okazuje – warto było go nagłaśniać. Satysfakcję daje świadomość, że dziennikarska praca może przyczynić się do rozwiązania problemu. A wygląda na to, że w tej sprawie zaczyna się dziać coś konkretnego.
Wbrew pozorom współwłasność ułamkowa siedlisk na Ziemiach Odzyskanych nie jest problemem historycznym. To wciąż aktualne zjawisko, z którym mierzą się być może tysiące gospodarstw w zachodniej i północnej Polsce. Czytelnicy naszego miesięcznika i portalu dobrze je znają. Opisywaliśmy zarówno praktyczne skutki, z którymi zmagają się rolnicy – potomkowie powojennych osadników:
- Czy da się bez zgody współwłaścicieli rozwinąć gospodarstwo? Znoszenie współwłasności
- Postawił namiot na zboże i dostał nakaz rozbiórki. Powojenny absurd uderza w rolników
jak i naukową analizę zjawiska przygotowaną przez prof. Marię Hełdak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu:
Co jest źródłem problemu?
Źródłem problemu są powojenne decyzje władz państwowych. Po 1945 r. opuszczone przez niemieckich właścicieli gospodarstwa często przydzielano kilku rodzinom jednocześnie. W efekcie siedliska – obejmujące dom, zabudowania gospodarcze i podwórze – stawały się współwłasnością kilku osób, podczas gdy grunty rolne użytkowano oddzielnie.
Z biegiem lat liczba współwłaścicieli rosła wraz z kolejnymi spadkami, a obowiązujące przepisy zaczęły blokować normalne funkcjonowanie gospodarstw. Rolnicy mają problemy z remontami i modernizacją budynków, uzyskaniem pozwoleń budowlanych, korzystaniem z kredytów, programów pomocowych i części dopłat, ponieważ często nie są w stanie uzyskać zgody wszystkich współwłaścicieli. Współwłasność utrudnia także inwestowanie, przekazywanie gospodarstw następcom oraz prowadzi do degradacji wielu zabytkowych siedlisk. Jak wynika z ekspertyzy przygotowanej dla samorządu województwa dolnośląskiego, problem dotyczy znacznej części gospodarstw na obszarze dawnych Ziem Odzyskanych.
Rolnik walczy o zmiany w prawie i zniesienie współwłasności ułamkowej
Od lat o rozwiązanie tej kwestii zabiega dolnośląski rolnik Bronisław Piaskowski. To on zainteresował Top Agrar tym tematem. Interweniował u parlamentarzystów, samorządowców i przedstawicieli administracji rządowej, doprowadził do przygotowania ekspertyz oraz konsekwentnie przekonywał, że bez zmian prawa tysiące gospodarstw nie będzie mogło się rozwijać. Problem dotknął go również osobiście.
To właśnie dzięki jego determinacji temat, który przez lata pozostawał na marginesie debaty publicznej, trafił do dyskusji z udziałem naukowców, samorządu województwa, Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz izb rolniczych.
W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego odbyło się pierwsze formalne spotkanie poświęcone wyłącznie temu problemowi. Uczestniczyli w nim przedstawiciele MRiRW, ARiMR, samorządu województwa, środowiska naukowego, Dolnośląskiej i Śląskiej Izby Rolniczej oraz Bronisław Piaskowski. Sama ranga spotkania i grono uczestników mogą świadczyć o tym, że administracja państwowa zaczęła poważniej traktować problem współwłasności ułamkowej, co może otworzyć drogę do zmian legislacyjnych.
Bronisław Piaskowski podkreślał, że rozwiązanie problemu wymaga odrębnej ustawy lub pakietu zmian w obowiązujących przepisach. Postuluje przede wszystkim wzmocnienie prawa pierwokupu dla rolników prowadzących gospodarstwa, ułatwienie znoszenia współwłasności oraz stworzenie mechanizmów umożliwiających stopniowe przywracanie siedlisk jednemu właścicielowi.
Karolina Parkitna z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego przedstawiła rozwiązania stosowane w innych krajach. Wskazała, że Rumunia i Bułgaria opierają się głównie na dzierżawie gruntów, natomiast Czechy i Niemcy wykorzystują rozwiązania prawne ułatwiające scalanie gospodarstw, m.in. silniejsze prawo pierwokupu, państwową wycenę udziałów i obowiązkowe mediacje. Podkreśliła, że podstawą skutecznych zmian powinna być pełna inwentaryzacja zjawiska oraz długofalowy program legislacyjny.
Przedstawiciele izb rolniczych zgodnie podkreślali, że współwłasność ułamkowa jest realną barierą dla rozwoju gospodarstw. Waldemar Jankowski, wiceprezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej, wskazywał na problemy z dostępem do programów pomocowych oraz prowadzeniem remontów i modernizacji. Roman Włodarz, prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej, zaznaczył, że choć w jego regionie zjawisko występuje na mniejszą skalę, również wymaga systemowych zmian oraz działań umożliwiających rolnikom normalne funkcjonowanie.
Potrzebne działania doraźne
Bronisław Piaskowski przekonywał, że obok prac legislacyjnych potrzebne są także rozwiązania doraźne. Postulował m.in. wstrzymanie postępowań nadzoru budowlanego wobec rolników remontujących zabudowania objęte współwłasnością ułamkową, uproszczenie procedur remontowych oraz umożliwienie współwłaścicielom korzystania z programów pomocowych. Jak podkreślał, każdy kolejny rok zwłoki oznacza dalszą degradację gospodarstw i zabytkowych siedlisk. Trudno jednak oczekiwać, aby takie działania mogły zostać podjęte bez odpowiednich zmian prawnych.
Dr Tomasz Nawrocki, zastępca prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, przypomniał, że pierwsze rekomendacje dotyczące zmian powstały już w 2024 r. Jego zdaniem obecna ekspertyza po raz pierwszy pokazuje rzeczywistą skalę problemu i może stać się punktem wyjścia do rozpoczęcia prac legislacyjnych. Wskazał, że konieczna będzie nowelizacja kilku ustaw oraz powołanie międzyresortowego zespołu lub podkomisji sejmowej, która przygotuje kompleksowe rozwiązania.
Potrzebna ustawa o współwłasności ułamkowej
Podobnego zdania był prof. dr hab. Robert Jastrzębski z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizujący się w legislacji. Opowiedział się za przygotowaniem odrębnej ustawy poświęconej współwłasności ułamkowej, wzorowanej na przepisach regulujących wspólnoty gruntowe. Obecnie, gdy współwłaściciele nie potrafią dojść do porozumienia, pozostaje przede wszystkim droga sądowa. Postępowania o zniesienie współwłasności potrafią ciągnąć się latami, zwłaszcza gdy współwłaścicieli jest wielu, część z nich nie żyje, spadki nie zostały uregulowane albo strony pozostają w konflikcie.
Prof. Jastrzębski zaproponował, aby nowe rozwiązania opierały się na postępowaniu administracyjnym prowadzonym przez organ państwowy na podstawie specjalnej ustawy. Organ ten, po spełnieniu określonych warunków, mógłby wydawać decyzje prowadzące do uporządkowania stanu prawnego nieruchomości, bez konieczności prowadzenia wieloletnich procesów cywilnych.
Mariusz Drozdowski, zastępca dyrektora Departamentu Nieruchomości i Infrastruktury Wsi MRiRW, przyznał, że problem ma charakter wielowymiarowy i jego rozwiązanie będzie wymagało współpracy kilku resortów, m.in. rolnictwa, sprawiedliwości oraz rozwoju i technologii. Podkreślił, że ekspertyza przygotowana przez zespół prof. Marii Hełdak stanowi wartościowy materiał do dalszych prac nad zmianami przepisów. Zadeklarował, że raport ze spotkania wraz z ekspertyzą i zgłoszonymi postulatami trafi do kierownictwa ministerstwa i zostanie wykorzystany podczas dalszych prac.
Bronisław Piaskowski apelował o nadanie sprawie rangi priorytetowej w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Takiej deklaracji jednak nie usłyszał. Będziemy trzymać rękę na pulsie.
Arkadiusz Jakubowski
