StoryEditor

Irlandzcy rolnicy alarmują: brazylijska wołowina z antybiotykami i hormonami zagraża rynkowi UE

Mamy do czynienia z produktami wytwarzanymi w warunkach, które w Europie są nie do przyjęcia, a jednocześnie konkurują z naszą wołowiną po niższych kosztach i przy niższych standardach – mówił Liam MacHale, dyrektor ds. europejskich w Irlandzkim Stowarzyszeniu Farmerów (IFA), który na początku lutego gościł na XII Forum Wołowiny w Warszawie.

27.02.2026., 17:00h

Przed masowym napływem wołowiny produkowanej przy użyciu łatwo dostępnych antybiotyków i hormonów ostrzegali irlandzcy rolnicy, którzy parę miesięcy temu odwiedzili Brazylię. Ich obawy potwierdziły właśnie belgijskie media (portal vilt.be) powołując się na informacje rządu Holandii oraz tamtejszego urzędu ds. bezpieczeństwa żywności, że pod koniec 2025 roku Holandia wykryła sześciu transportów brazylijskiej wołowiny zawierającej estradiol – hormon, którego stosowanie w produkcji mięsa jest w Unii Europejskiej zakazane. O ryzyku takich wydarzeń opowiedział Liam MacHale dyrektor ds. europejskich w Irlandzkim Stowarzyszeniu Farmerów (IFA), który na początku lutego gościł na XII Forum Wołowiny w Warszawie.

„Antybiotyki od ręki” w 13 sklepach na trasie 3 tys. km

Duża grupa irlandzkich rolników, wraz z przedstawicielami Irish Farmers Journal, odwiedziła w listopadzie Brazylię – w tym stan Mato Grosso, jeden z największych regionów produkcji wołowiny na świecie. Celem było sprawdzenie, jak wygląda produkcja mięsa i dostępność leków dla hodowców.

– Chcieliśmy zobaczyć, jakie leki są dostępne dla brazylijskich farmerów. To, co zobaczyliśmy, było bardzo zaskakujące i niepokojące – relacjonuje Liam MacHale. – Moi koledzy przejechali około 3 tys. kilometrów, odwiedzili 13 różnych sklepów i w każdym mogli kupić antybiotyki bez pośrednictwa lekarza weterynarii. Były dostępne „od ręki” – dodaje. Jak podkreśla, w Europie taki poziom swobodnego dostępu do antybiotyków jest nie do pomyślenia. – Funkcjonujemy na zupełnie innym poziomie. Tego typu praktyki są zabronione, a kontrola jest znacznie bardziej rygorystyczna. To oznacza dodatkowe koszty i obciążenia dla rolników w UE – zaznacza przedstawiciel IFA.

image
Liam MacHale, Irlandzkie Stowarzyszenie Farmerów
FOTO: Beba

Hormony w wołowinie z Brazylii i ryzyko dla konsumentów w UE

MacHale zwraca uwagę, że problemem nie są tylko antybiotyki, ale także stosowanie hormonów, dopuszczone w części krajów Ameryki Południowej.

– Wiemy, że stosowanie hormonów, które są możliwe w Brazylii, wpływa na rynek żywności w Europie. Pod koniec 2025 roku wykryto hormony w produktach importowanych, co zostało ujawnione m.in. przez organy w Stanach Zjednoczonych – mówi. – Niestety ta żywność trafiła do konsumentów w Unii Europejskiej – dodaje. To właśnie te doświadczenia są jednym z głównych powodów, dla których Irlandia i inne państwa członkowskie sceptycznie podchodzą do umów handlowych z krajami takimi jak Brazylia. Irlandzcy rolnicy – podobnie jak wielu producentów w Polsce, Hiszpanii czy Francji – od miesięcy protestują przeciwko umowie Mercosur i kolejnym porozumieniom handlowym.

– To jeden z powodów, dla których Irlandia – razem z innymi państwami członkowskimi – jest szczególnie przeciwna umowom takim jak Mercosur – podkreśla MacHale. – W Europie działamy w oparciu o regulacje, które nakładają na nas dodatkowe obciążenia i koszty, a jednocześnie musimy konkurować z produktami importowanymi do UE po niższych kosztach i w oparciu o niższe standardy – mówi. Przypomina także o rolniczych protestach w całej Europie:

– Widzieliśmy demonstracje w Brukseli, Strasburgu, ale też w państwach członkowskich – w Polsce, Irlandii, Hiszpanii, Francji. To były ogromne protesty. Uważam, że ta opozycja wobec takich umów handlowych powinna trwać, dopóki nie wyrównamy warunków konkurencji.

Tylko 0,8% wołowiny z importu jest fizycznie kontrolowane

Szczególnie niepokojące są, zdaniem IFA, realne możliwości kontroli żywności napływającej do Unii z krajów trzecich.

– Mówimy o mniej niż 1% przesyłek produktów wołowych, które są fizycznie sprawdzane – wskazuje MacHale. – Oczywiście ten odsetek może wzrosnąć, jeśli dany sektor znajdzie się w centrum szczególnej uwagi albo zostanie zidentyfikowane konkretne zagrożenie, ale to wciąż bardzo mało – dodaje. Przypomina też niedawny przypadek brazylijskiej wołowiny. 

– Wiemy, że wołowina z Brazylii była już objęta zakazem importu z powodu obecności hormonów około 12 miesięcy temu. Mimo to ten produkt przez pewien czas był eksportowany do Europy i dopiero później został wychwycony w kontroli. To wciąż niewystarczające. Potrzebujemy większej liczby kontroli, ale także musimy dopilnować, aby odpowiednie systemy były wdrożone w krajach, z którymi zawieramy umowy handlowe – zanim porozumienie zacznie obowiązywać – apeluje. 

Australia i Indie: rolnictwo sektorem wrażliwym, ale nie zawsze chronionym

Liam MacHale zwraca uwagę, że równolegle do dyskusji o Mercosur trwają kolejne negocjacje handlowe, m.in. z Australią.

– Jesteśmy proszeni o poparcie dla negocjacji z Australią, gdzie porozumienie jest potencjalnie blisko, a niedawno zawarto umowę z Indiami – mówi. – Wiemy, jak wrażliwy jest sektor rolny. W umowie z Indiami niektóre branże – takie jak ryż, cukier czy drób – zostały wyłączone właśnie ze względu na ich wrażliwość – przypomina. Według IFA podobna ostrożność powinna dotyczyć także wołowiny w rozmowach z Australią. – To poważne wyzwanie dla krajów produkujących wołowinę. Eksporterzy z Australii będą celować w rynek europejski – atrakcyjny ze względu na wysokie ceny – z produktami, które wejdą w bezpośrednią konkurencję z naszą produkcją – podkreśla.

– Nie chcemy sytuacji, w której porozumienie zostanie zawarte, a limity importowe na wołowinę zostaną w ostatniej chwili zwiększone tylko po to, by „domknąć” negocjacje w ostatniej godzinie – dodaje.

Polska i Irlandia: wspólny interes eksporterów wołowiny

MacHale zaznacza, że Polska – podobnie jak Irlandia – jest nie tylko dużym producentem, ale także ważnym eksporterem wołowiny.

– Podczas konferencji w Warszawie słyszeliśmy, jak ważny jest eksport i jak istotne są standardy, których muszą przestrzegać producenci w Polsce i Irlandii – mówi. – Rolnicy z obu krajów mają wspólny interes: utrzymanie wysokich standardów i domaganie się równych warunków konkurencji wobec importu z krajów o niższych wymaganiach – podsumowuje przedstawiciel IFA.

Jan Beba
Autor Artykułu:Jan Bebaredaktor „top agrar Polska”, specjalista w zakresie techniki rolniczej.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
27. luty 2026 18:01