StoryEditor

Czy konflikt na Bliskim Wschodzie uderzy w rynek mleka? Ekspert prognozuje co czeka rolników

Narastający konflikt w rejonie Cieśniny Ormuz zagraża jednemu z kluczowych szlaków żeglugowych dla światowego handlu produktami mlecznymi. Przez ten korytarz morskich dostaw przechodzi znaczna część produktów kierowanych do krajów Zatoki Perskiej, jednego z najbardziej uzależnionych od importu regionów mleczarskich na świecie.

12.03.2026., 14:00h

Ograniczenie żeglugi przez Ormuz uderzyłoby bezpośrednio w dostawy do Iraku, Kuwejtu, Bahrajnu, Kataru, ZEA i wschodniej Arabii Saudyjskiej. Najbardziej narażonymi eksporterami są Unia Europejska, Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone, które zaopatrują rynki Zatoki w produkty mleczne.

Ze względu na szybki wzrost popytu, ograniczoną lokalną produkcję i strategiczną rolę regionu w zagospodarowaniu światowych nadwyżek mleczarskich, długotrwałe zaburzenia w żegludze przez cieśninę Ormuz mogą istotnie przekształcić globalne przepływy produktów mlecznych i zwiększyć zmienność cen na międzynarodowych rynkach.

Zapytaliśmy Marcina Hydzika, Prezesa Zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka o potencjalny wpływ konfliktu na rynek mleka.

image
Marcin Hydzik, Prezes Zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka. 
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Błażej Szczepański: Czy widać pierwsze oznaki wpływu wojny na Bliskim Wschodzie na rynek mleczarski w Polsce i na świecie?

Marcin Hydzik: Tak, pierwsze oznaki są już widoczne, choć na tym etapie mają one przede wszystkim charakter pośredni, a nie bezpośredni. Rosną koszty logistyki, pojawiają się dodatkowe opłaty paliwowe, a cena ropy rośnie. Widać wyraźnie, ze wojna i związane z nią napięcia polityczne zaczynają wpływać na handel międzynarodowy i zwiększają wrażliwość rynku mleczarskiego na gwałtowne zmiany.

Błażej Szczepański: Jakie działania lub skutki wojny mogą potencjalnie wpłynąć na rynek mleka?

Marcin Hydzik: Niewątpliwie wzrost cen energii i paliw, co uderza w mleczarstwo bardzo szybko, bo branża jest bardzo energochłonna. Takie elementy jak chłodzenie, suszenie, transport, magazynowanie i przetwórstwo są silnie zależne od cen energii. Są raporty, które mówią, że koszty wytwarzania mleka w proszku w Europie mogą rosnąć nawet o 20–40%. Wraz z ceną ropy będą rosnąć ceny opakowań.

Istotne są zakłócenia w transporcie morskim i wzrost kosztów logistyki. Napięcia w regionie podnoszą koszt paliwa dla statków i składki ubezpieczeniowe armatorów, a koszt transportu kontenera chłodniczego z Europy do Azji może wzrosnąć dwukrotnie.

Jeżeli wojna będzie się przedłużać, to nastąpi osłabienie popytu importowego w regionie Bliskiego Wschodu. Podobny efekt będzie miała destabilizacja gospodarek państw regionu i utrudnienia w handlu. Wtedy europejskie mleczarstwo będzie musiało szukać innych rynków zbytu, co zwykle zwiększa presję konkurencyjną, a w kosewencji cenową.

Błażej Szczepański: Jaką rolę odgrywa cieśnina Ormuz w globalnym handlu produktami mlecznymi?

Marcin Hydzik: Cieśnina Ormuz jest jednym z kluczowych punktów dla światowego handlu energią, czyli odbywa się tam blisko jedna piąta globalnego handlu ropą i dodatkowo około 30% światowego transportu LNG.

Dla mleczarstwa oznacza to tyle, że Ormuz działa jak dźwignia kosztowa. Jeżeli w tym rejonie pojawiają się napięcia lub ryzyko blokady, niemal natychmiast rosną ceny ropy, gazu, transportu i ubezpieczeń, a to przekłada się na koszty produkcji i eksportu produktów mleczarskich w Europie. Wbrew pozorom Cieśnina Ormuz i europejskie mleczarstwo łączy bardzo wiele i są blisko siebie.

Błażej Szczepański: O jakich wolumenach lub wartościach importu przez kraje Bliskiego Wschodu mówimy, jeśli chodzi o produkty mleczarskie?

Marcin Hydzik: Bliski Wschód jest dla UE istotnym odbiorcą, szczególnie w kategoriach serów i proszków mlecznych. W 2025r. wszystkie kraje UE, łącznie wyeksportowały na Bliski Wschód ponad 600 tys. ton produktów o łącznej wartości ponad 2,1 mld EUR – w tym serów 132 tys. ton (ponad 790 mln EUR), OMP ponad 130 tys. ton (330 mln euro), mleka skondensowanego ponad 105 tys. ton (236 mln EUR) – żeby wymienić tylko najważniejsze pozycje.

Błażej Szczepański: Jakie produkty mleczne głównie eksportujemy z UE i Polski na Bliski Wschód i w jakich ilościach?

Marcin Hydzik: W 2025 r. Polska wyeksportowała do krajów bliskiego wschodu łącznie 38,2 tys. ton produktów mleczarskich o wartości 147,3 mln EUR. Główną pozycję w polskim eksporcie mleczarskim do krajów tego regionu stanowiły sery tj. 20,6 tys. ton o łącznej wartości 102,3 mln EUR.Na dalszych pozycjach znajdują się OMP (6,7 tys. ton o wartości 19 mln EUR), serwatka w proszku (3,6 tys. ton, 3,8 mln EUR) oraz produkty fermentowane (2,3 tys. ton, 5,7 mln EUR), jednakże w tym czasie do samego Iranu z Polski trafiło zaledwie 93 tony białek serwatkowych o wartości 1,1 mln EUR.

W kontekście wielkości polskiego eksportu na Bliski Wschód stanowi to niewielką część polskiej produkcji i eksportu ogółem, ale tylko pozornie może się wydawać, ze utrudnienia w handlu z tym regionem spowodowane działaniami wojennymi będą miały niewielki wpływ na polską branżę mleczarską, bo masa towarowa produkowana w UE w przypadku zakłóceń w handlu w regionie Półwyspu Arabskiego będzie musiała zostać skierowana na inne rynki i może to stanowić zagrożenie w kontekście konkurencyjnym dla polskiego mleczarstwa.

Błażej Szczepański: Czego możemy spodziewać się w najbliższym czasie, jeśli chodzi o ceny w skupie?

Marcin Hydzik: W krótkim terminie możemy oczekiwać dużej zmienności, raczej nie silnego, trwałego wzrostu cen skupu. Mamy pozytywne sygnały z rynku: rosną ceny masła, śmietany, serów i proszków, a aukcje GDT od początku roku skutkują wzrostem indeksu giełdowego – ostatnio o 5,7%. Jednak z drugiej strony mamy świadomość, że globalna podaż mleka nadal pozostaje wysoka. Mówi się wręcz o jego nadpodaży w 2026 roku.

Czyli mamy przeciwstawne siły - ceny skupu mogą być podtrzymywane przez poprawę notowań części produktów, ale jednocześnie będą ograniczane przez wysoką podaż mleka i ryzyka logistyczno-energetyczne. Jednym słowem będzie dominować niepewność.

Błażej Szczepański: Czy mleczarnie w związku z nadpodażą mleka na światowym rynku zmieniły strategie produkcji, aby utrzymać konkurencyjność?

Marcin Hydzik: Zakłady starają się reagować na relacje cenowe między kategoriami produktów. Gdy drożeje energia, mniej opłacalne stają się produkty najbardziej energochłonne, zwłaszcza proszki, natomiast względnie bardziej atrakcyjna może być produkcja serów, co z kolei ograniczy dostępność tłuszczu i może spowodować wzrost cen masła.

Mleczarnie zarządzają nie tylko wolumenem, ale i strukturą przetwórstwa, szukając najlepszego wykorzystania mleka w warunkach nadpodaży i zmiennego popytu.

Błażej Szczepański: Czy hodowcy mogą jakoś wpłynąć na rynek mleka? Jaką strategię powinni przyjąć?

Marcin Hydzik: Pojedynczy hodowca nie zmieni rynku światowego, ale może pracować nad zwiększeniem odporności własnego gospodarstwa. Globalna podaż mleka pozostaje wysoka, a niskie ceny pasz mogą dodatkowo opóźniać oczekiwane spowolnienie produkcji. Strategia polegająca na produkowaniu jeszcze więcej, bo rynek wszystko wchłonie może być ryzykowna. Wydaje się, że najważniejsze dla producentów mleka dzisiaj to kontrola kosztów, praca nad wydajnością i jednak ostrożność w decyzjach inwestycyjnych. Pojęcie zarządzania ryzykiem powinno wejść na stałe do języka rolniczego.

Dziękuję za rozmowę.

Błażej Szczepański
Autor Artykułu:Błażej Szczepański
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. marzec 2026 15:01