– Opas bydła na sucho rozpoczęliśmy w gospodarstwie w 2024 roku, a poprzednie partie opasów od 2015 roku były żywione tradycyjnie przede wszystkim kiszonką z kukurydzy i sianokiszonkami. Jednak ograniczała nas mocno baza pasz objętościowych, którą mogliśmy wyprodukować na naszym areale – opisuje Jakub Mazur z województwa wielkopolskiego. Dodatkowo produkcja w tradycyjny sposób wiązała się z dużym nakładem pracy. Aktualnie codzienne obowiązki są w stanie wykonać w ciągu godziny.
Rozpoczęcie produkcji wołowiny w gospodarstwie było związane ze stopniowym ograniczaniem produkcji trzody chlewnej. Dziś utrzymują około 100 byków i 60 jałówek, a w planach mają zwiększenie obsady do 180–200 sztuk.
Gospodarstwo obejmuje około 32 ha, w większości gruntów IV i V klasy. Uprawia się tu rzepak, kukurydzę, pszenicę, żyto i pszenżyto. Dawniej znaczną część areału zajmowały kukurydza na kiszonkę oraz trawy. Przy wcześniejszym systemie żywienia utrzymywano około 50 sztuk bydła.
– To był właściwie maksymalny poziom, na jaki pozwalały baza paszowa i budynki. Przy kiszonkach trudno było zwiększać skalę produkcji – mówi gospodarz.
Opas na sucho i nowa obora. Jak przy około 160 sztukach bydła wystarcza godzina codziennej obsługi?
Pierwsze simentale przeznaczone do opasu na sucho kupiono o masie ok. 150 kg. Z czasem w gospodarstwie pojawiły się również limousine i charolaise. Obecnie zwierzęta kupowane są najczęściej w masie od 150 do 300 kg, a partie liczą ok. 20 sztuk.
– Po przejściu na opas na sucho zobaczyliśmy, jak bydło rosło w oczach, a praca ograniczała się jedynie do zadania paszy i ścielenia i kontroli zwierząt – wspomina rolnik.
Po zobaczeniu korzyści płynących z tego systemu utrzymania zapadła decyzja o budowie nowej obory, którą rozpoczęto we wrześniu 2024 r. Obiekt powstawał głównie własnymi siłami i został ukończony po ok. 1,5 roku.
– Początkowo obora miała mieć 16 metrów długości. Później uznaliśmy, że lepiej od razu zbudować dłuższy budynek. Ostatecznie ma on 30 metrów i daje nam możliwość dalszego zwiększania obsady – wyjaśnia właściciel.
W obiekcie znajduje się centralnie położony stół paszowy, boksy oraz wybiegi. Stół paszowy ma 4 m szerokości, a wybiegi 6,5 m. Obecnie w budynku utrzymywanych jest ok. 100 byków, natomiast jałówki znajdują się w osobnej wiacie. Docelowo obora ma pomieścić od 180 do 200 sztuk, zależnie od wieku i masy zwierząt.
Budowa była w dużej mierze realizowana samodzielnie. Gospodarz przygotował konstrukcję, wygrodzenia i elementy wyposażenia, a pomoc z zewnątrz była potrzebna głównie przy murowaniu, tynkowaniu i pracach wymagających większej liczby osób.
– Wszystkie rury, wygrodzenia i dodatkowe elementy wykonywałem sam. Pozwoliło nam to zmieścić się w kwocie ok. 750 tys. zł – mówi.
Simentale, limousine i charolaise. Ile kosztują odsadki i jakie przyrosty osiągają?
W gospodarstwie kupuje się przede wszystkim odsadki, a nie bardzo młode cielęta, wymagające odpajania mlekiem. Zdaniem hodowcy wybór starszych zwierząt ogranicza nakład pracy, ryzyko chorób i czas potrzebny do rozpoczęcia właściwego opasu.
– Odsadki mają najczęściej 150–300 kg. Ich cena zależy od rasy, masy i jakości. Simentale w chwili zakupu kosztowały ostatnio ok. 5900 zł za sztukę. Limousine i charolaise są droższe i kosztują ok. 8 tys. zł, dlatego ich udział w stadzie zależy przede wszystkim od dostępności i opłacalności – wyjaśnia Mazur.
Simentale osiągają w gospodarstwie przyrosty na poziomie ok. 1,6–1,8 kg dziennie. U limousine i charolaise wyniki bywają jeszcze wyższe i sięgają 1,8–2,5 kg dziennie. Byki są sprzedawane przy masie ok. 860 kg, zwykle w wieku 15–18 miesięcy.
– Wszystko zależy od genetyki. Są sztuki, które rosną bardzo szybko, ale trzeba najpierw kupić dobre zwierzę. Sam kolor sierści nie oznacza jeszcze, że mamy do czynienia z pełnowartościowym osobnikiem danej rasy – podkreśla.
Właściciel gospodarstwa korzysta ze sprawdzonego pośrednika, który organizuje dostawy odsadków i odbiór dużych zwierząt. Jego zdaniem w przypadku zakupu większych partii ważne jest nie tylko znalezienie atrakcyjnej ceny, ale przede wszystkim pewnego źródła.
W gospodarstwie utrzymywane są również jałówki. Kupowano je taniej niż byki, a w określonych okresach ich cena sprzedaży była korzystniejsza. Jałówki utrzymywane są w grupie ok. 60 sztuk i otrzymują taką samą bazową paszę jak byki, z dodatkiem śruty rzepakowej.
– Ich średnie przyrosty wynoszą ok. 1,3 kg dziennie, choć najlepsze sztuki osiągają więcej. Po ok. 10 miesiącach opasu osiągnęły masę ok. 680 kg, a część została sprzedana na eksport do Włoch – wyjaśnia.
Mazur zaznacza jednak, że w przypadku zakupu jałówek trzeba pamiętać, że najlepsze zwierzęta zostają w gospodarstwach na remont stada. Z tego też powodu pozyskanie odpowiedniej partii nie jest takie proste.
O szczegółach żywienia na sucho i zasadach przechodzenia na ten rodzaj opasu przeczytasz w kwartalniku Bydło mięsne i opasy 4/2026.
Ten artykuł pochodzi z wydania Bydło mięsne i opasy 4/2026
czytaj więcej
