Piątka krajów z Zatoki Perskiej, które są największymi eksporterami ropy naftowej we wrześniu powróciła do osiąganych przed wojną USA z Iranem wolumenów. Co wywarło presję na i tak za chwilę znikających listopadowych kontraktach rzepaku na MATIF, bo na lutowych notowaniach wyraźnie wybija się niepokój o odbudowanie zapasów ropy naftowej, jak i zaopatrzenie w rzepak do dalszego przerobu.
Ropa płynie rurociągami i morzem, rezerwy trzeba odbudować
Okazuje się, że we wrześniu br. Arabia Saudyjska, ZEA, Irak, Kuwejt oraz Katar powróciły do eksportowanych ilości 16,5 miliona baryłek ropy naftowej dziennie. Takie wolumeny były w obrocie przed wybuchem konfliktu pomiędzy USA, a Iranem. Arabia Saudyjska we wrześniu eksportowała średnio 5,1 mln baryłek dziennie. ZEA na eksport dostarczyły ok. 3,2 mln baryłek/dzień, a Irak 2,6 mln baryłek.
Ostatni wzrost dostaw ropy naftowej został osiągnięty dzięki utworzeniu alternatywnych tras omijających Cieśninę Ormuz. Wymienione kraje zaczęły aktywniej wykorzystywać rurociągi umożliwiające transport ropy do terminali morskich umożliwiających ominięcie Cieśniny Ormuz. Arabia Saudyjska przesyłała ropę naftową rurociągiem na wybrzeże Morza Czerwonego, a ZEA korzystały z rurociągu do emiratu Fudżajra nad Zatoką Omańską. Stamtąd ropa była ładowana na tankowce i wysyłana do odbiorców. Kuwejt, Katar, a również Irak takimi możliwościami nie dysponowały, a ich ropę we wrześniu transportowano tranzytem przez cieśninę w ilości 9,9 mln baryłek dziennie, ale było to o 25% mniej niż przed wojną.
Po Zatoce Perskiej funkcjonuje głównie ruch wahadłowy statki odbierają ropę w portach i transportują ją przez Ormuz i dostarczają do Fudżajry lub Soharu (w Omanie). Tam ropa jest przeładowywana na większe tankowce, które następnie trafiają do odbiorców końcowych. Takie rozwiązanie wymaga dodatkowych przeładunków, co generuje nowe koszty dla dostawców. Analitycy McKinsey, wzrost kosztów wyliczyli na co najmniej 10 dolarów więcej w stosunku do pierwotnego szlaku wiodącego przez cieśninę Ormuz.
Główni importerzy produktów naftowych, tacy jak UE, nadal borykają się z niedoborami paliwa i uruchamiają swoje rezerwy. Zdaniem analityków nawet po wznowieniu żeglugi przez Cieśninę Ormuz, uzupełnienie rezerw może zająć krajom nawet dwa lata.
Inna blokada rzepakowi szkodzi
Blokada na rynku paliw kursy rzepaku wspierała, ale import był utrudniony przez inną blokadę portów w Ukrainie. Teraz ten temat nieco odchodzi w cień, gdyż pierwsze skrzypce na ukraińskim rynku zaczyna przejmować słonecznik, bo to jego przetwarzaniem zaczynają zajmować się ukraińscy przetwórcy. Słonecznik jest bowiem dla nich bardziej atrakcyjny cenowo.
W porównaniu z cenami rzepaku wynoszącymi 19–20 tys. UAH/t nasiona słonecznika są oferowane w cenie 17,5–19 tys. UAH/t z dostawą do zakładu. Eksportowe ceny rzepaku dostarczonego do portów nad Dunajem oraz terminali na granicy zachodniej utrzymują się na poziomie 500–520 USD/t (1925–2000 zł/t). Natomiast ceny rzepaku dostarczanego do zakładów przetwórczych w Czechach i Niemczech spadły o 10 euro i wynoszą 510–535 €/t (2235–2345 zł/t).
We wrześniu Ukraina wyeksportowała 429 tys. t rzepaku, wyeksportowano także 154,5 tys. t oleju rzepakowego. Dla porównania sierpniowy eksport ukraińskiego rzepaku wyniósł 293 tys. t.
Unijny bilans bazuje na niższych zbiorach
Z ostatnich bilansów rzepaku przedstawionych przez KE wynika, że sezon 2026/27 w zjednoczonej Europie rozpoczęliśmy z zapasami wynoszącymi 833 tys. t, a unijne zbiory w tym roku mają zamknąć się ilością 19,39 mln t, o 0,76 mln t mniejszą niż oceniała to w swoim ostatnim raporcie USDA.
Pomimo tych różnic produkcji potrzeby importowe zdaniem KE wyniosą 6,4 mln t i będą o 150 tys. t niższe niż wskazywał raport USDA. Obydwie dane pokazują, że akcja ściągania rzepaku do UE musi charakteryzować się ciągłą sporą aktywnością i to zarówno z Ukrainy, jak i z Australii oraz Kanady.
A tymczasem import rzepaku do UE w okresie 1.07.–4.10.26 r. wynosząc 952 tys. t jest o 10% słabszy od analogicznego okresu poprzedniego sezonu, ale też ilości do zaimportowania w tym sezonie są mniejsze w stosunku do poprzedniego sezonu o 400–500 tys. t. Dotychczas w tym sezonie z Ukrainy do Unii wjechało 403 tys. t rzepaku, 185 tys. t zaimportowano z Australii, a niecałe 122 tys. t canoli przypłynęło z Kanady.
MATIF na listopad do dołu, a luty do góry
Te dane studzą jednak giełdę w najbliższych notowaniach i rzepak na listopad przez MATIF wyceniany jest już nieco tylko powyżej 510 €/t. Uwagę zwraca jednak spora dysproporcja pomiędzy rzepakiem na listopad i notowaniami lutowymi, bo te wyceniane są już na ok. 560 €/t.
W czwartek (8.10.2026 r.) na zakończeniu dnia rzepak na listopad jest wyceniany na 512,75 €/t, co oznacza spadek w ciągu tygodnia aż o 26 euro. Listopadowe kursy mają jednak tylko statystyczne znaczenie, bo lutowe notowania wyceniane są na 557,25 €/t i to na nich przetwórcy od paru dosłownie dni zaczęli bazować w budowaniu cen skupu rzepaku. Tutaj mamy wzrost notowań o 6 euro w ciągu tygodnia.
Firmy handlowe widząc te zmiany podniosły swoje oferty średnio o 24 zł/t do 2372 zł/t, a zakres cen wynosi 2200–2450 zł/t. U przetwórców mamy natomiast wzrosty cen wynoszące 50–100 zł, w stosunku do oferowanych przed tygodniem.
Obecne ceny rzepaku w zakładach tłuszczowych:
- Bunge Kruszwica – 2490 (PL bd) i 2410 zł/t (D) (październik)
Brzeg – 2520 zł/t (PL bd) i 2410 zł/t (D) (październik)
- ADM Szamotuły – 2460 (PL bd) i 2415 zł/t (D) (listopad)
Czernin – 2475 (PL bd) i 2425 zł/t (D) (listopad)
- Komagra Tychy – 2450 zł/t (PL bd) i 2300 zł/t (D) (październik)
Kosów Lacki – 2450 zł/t (PL bd) i 2300 zł/t (D) (październik)
- Agrolok Osiek – 2460 zł/t (PL bd) i 2370 zł/t (D)
- LDC Polska Bodaczów – 2465 zł/t (PL bd) i 2370 zł/t (D) (listopad)
- Bestoil – 2450 zł/t (PL bd) (październik)
- Bielmar – 2460 zł/t (PL bd) i 2360 zł/t (D) (październik)
Uwaga!
Publikowane powyżej ceny należy traktować jako aktualne 8.10.26 r. na godz. 13.30.
